Zamieściliśmy ogłoszenie na dwóch bardzo znanych serwisach ogłoszeniowych. Następnego dnia mieliśmy zalew telefonów od pośredników. Praktycznie cały ubiegły tydzień przychodzili robić zdjęcia i spisywać umowy. W momentach kulminacyjnych bywało, że siedziało ich trzech na raz i tylko mijali się przy robieniu zdjęć. Nawet mnie naszła myśl, żeby jeździli jednym samochodem. Większość z nich i tak zna się prywatnie, bo albo ze sobą pracowali, albo takie sytuacje zdarzają im się zdecydowanie częściej.
Umieścili więc swoje zdjęcia na własnych portalach i innych serwisach, a nam pozostało czekać. Są też tacy pośrednicy, którzy jeszcze przez tydzień nie mieli na to czasu, ale mam wrażenie, że są w takim razie bardzo mizerni zawodowo i specjalnie się o to nie denerwuję. W końcu mają za to prowizję, a ja nie muszę ich motywować do pracy. Wiem, że sprzedamy nasze mieszkanie, bo cena jest bardzo realna, a pośrednicy zgodnie orzekli, że przy tak dobrym stanie, wykończeniu i stosunkowi do ceny nie powinno być kłopotu w ciągu miesiąca.
Po tygodniu od zakończenia akcji “pośrednik” pojawili się wczoraj pierwsi klienci. Zaskoczeni telefonem, że będą za 45 minut w biegu ogarnęliśmy mieszkanie. Okazuje się, że da się zrobić nawet niezły porządek w tym czasie. Młode małżeństwo spóźniło się parę minut, ale mam wrażenie, że nasze mieszkanie przypadło im do gustu. Może po kolejnych przejdzie mi to złudzenie…

Łazienka w trakcie budowy
Nasza budowa coraz szybciej zmierza ku końcowi. Kafelkarze dokonali swojego i trzeba im przyznać, że byli bardzo fajni (nie lubię tego określenia). Pomagali, doradzali i byli niezwykle kulturalni. Podczas tej budowy zdecydowanie zmieniłem zdanie o ekipach budowlanych, ale to tylko dygresja przy okazji wpisu. Nie mniej jednak, zrobili świetną robotę, głównie w dużej łazience, z której jesteśmy zadowoleni podwójnie. Brak przepychu z dekorami, dobry balans kolorów kafelek i fuga, która bardzo nam się podoba. Z mniejszym wc nam się już tak nie udało. To nasza kiepska koncepcja, wiec nie nie ma co winić kafelkarzy. Brązowy element nie był potrzebny, jeśli był, to nie w taki sposób… Przynajmniej fuga “capucinno” nadała dodatkowego uroku. Myśleliśmy, że dodatek brązu trochę zmieni mdłość beżu, ale trochę nie trafiliśmy. Tak bywa. Na tyle wyzwań jedno może być porażką… Czytaj dalej »
… że jak będę prywaciarzem, to będę miał więcej czasu. Tymczasem pracy nie brakuje. Na głowie mam uruchomienie maszyny (laser do wypalania), do tego przygotowanie warsztatu pracy ludziom, konfiguracja sieci, rozmowy z klientami, zakup surowców, negocjacje cen… Ufff… Wszystko na mojej głowie, a narzekałem, że wcześniej nie miałem czasu. W dodatku wykończeniowy etap budowy absorbuje podwójnie… Dzieje się od nowego roku tak wiele, że wybaczcie mi tą mniejszą aktywność.
Zgodnie z publikacją na gazeta.pl okazuje się, że mieszkam w szczęśliwym mieście. Toruń zajął 2 miejsce na równi z Wrocławiem i Zieloną Górą, w których 97% ludzi odpowiedziało “tak” na pytanie “Czy Twoje miasto to dobre miejsce do życia?”. Ja także bym udzielił pozytywnej odpowiedzi, bo w Toruniu mieszka mi się dobrze. Jeszcze całkiem niedawno miałem możliwość zmiany miejsca zamieszkania, ale zastanawiałem się gdzie mógłbym osiąść? Warszawa odpada, bo pęd życia i natłok wszystkiego wokół mnie nie interesuje. Kraków piękny, ale za duży i zakorkowany. Łódź szara i bez wyrazu, a do tego bezrobocie spore. Może Wrocław? Tak, ale może jak skończą remonty ulic… Nie… Żadne miasto nie jest tak fajne, jak Toruń. Mam piękną starówkę, znam je na wylot od lat, wreszcie zaczyna się dziać coś w sprawie mostu, autostrada pod bokiem się buduje. Korki również są, ale na poziomie akceptowalnym, więc należy się cieszyć, że tylko takie. Kultura też na poziomie dla mnie wystarczającym, a w razie braków po 2,5 godzinie drogi mogę się “odchamić” w Warszawie. Jestem więc szczęśliwy, że mieszkam w Toruniu!
Faktem jest, że z nowym sezonem Robert Kubica przeniósł się do teamu Renault F1, więc ja także również zmieniłem auto. I jest to Renault Grand Espace. Bynajmniej nie z powodów wiernego kibicowania. Tak się jakoś złożyło, a gdybym rzeczywiście był takim zatwardziałym kibolem, to właśnie powinienem sprzedawać BMW

Renault Espace, foto:Stahlkocher (Wikimedia)
Renault Grand Espace, foto: hebster on Wikimedia Commons
Czytaj dalej »