Wczoraj bawiąc się moją ostatnio niedocenianą Nokią E51 postanowiłem posłuchać jakiegoś internetowego radia. Nic godnego nie znalazłem, ale nasunął mi się pomysł z instalacją jakigoś klienta Last.fm. Krótkie poszukiwanie w google i znalazłem się na blogu Tomasza Topy z opisem przyjemnie wyglądające oprogramowanie. Pobrałem go więc wprost ze strony projektu, a następnie nerwowo poszukiwałem słuchawek, które gdzieś zasiałem. Kilka minut na poszukiwania, kilka sekund na konfigurację programu i w moich uszach znalazł się dźwięk sąsiadów z last.fm. Co ważniejsze, można odsłuchiwać utwory off-line, a dopiero później je zeskroblować, co wg mnie jest w miarę unikalną funkcją, ale przydatną dla osób mających ograniczenia w dostępie do internetu via telefon komórkowy. Program świetnie działa także z moim domowym wi-fi.
-
« Strona główna
-
Kategorie










Zostaw komentarz