Dell-icje

Postanowiłem się chwilę rozpisać o moim nowym laptopie. Po ostatnich, złych doświadczeniach z HP Compaq i kiepskim procesorem dla laptopa, jakim okazał się AMD X2 64 przyszła pora na “nowy nabytek”. Tym razem postanowiłem postawić na Intel Core 2 duo, który w powiązaniu z technologią Centrino ma być ostoją ciszy i chłodu :) I jest! Ale po kolei.

Od pewnego czasu wiedziałem, że czeka mnie zmiana laptopa. Nawet zbytnio się tym nie chwaliłem, tylko cierpliwie od pół roku obserwowałem rynek w tym segmencie. Różne firmy prześcigały się ofertami, ale albo było drogo (i zarazem porządnie), albo tanio i kiepsko… W obecnej chwili jestem na etapie znacznie ważniejszych wydatków, bo budowa domu nie jest łagodna dla domowego budżetu, rozwój firmy też nie jest dla niego obojętny, a laptop ma być narzędziem i nie miał kosztować kroci. W pierwszej fazie myślałem o Lenovo Y530, ale przy pewnym układzie konfiguracyjnym osiągnął bym kwotę blisko 2.800 PLN, co jest aktualnie sporym wydatkiem. Postanowiłem więc kupić coś dobrego, ale używanego.  Coś, co nie zrujnowałoby mojej kieszeni, było wydajne, dobre jakościowo i jeszcze przez dobry rok mogło mi służyć. Czytaj dalej »

Walentynkoza

Ludzie ogłupieli! Serio!!! Nigdy nie przepadałem za tym “świętem”, bynajmniej nie z powodu braku swojej “drugiej połówki”. Z tym problemu nie mam od 20 lat i zadziwia mnie, że walentynki urastają do rangi wielkiej celebracji. Osobiście znacznie bardziej skory jestem do obchodów dnia Św. Patryka. Jest mi bliższe i nie celebrowane w tak durny sposób. Dzisiaj jest wigilia Walentynek, a ludzie zachowują się w sposób irracjonalny. Przez zupełny przypadek musiałem się znaleźć dzisiaj w dwóch bardzo reprezentatywnych miejscach przy tego typu okazjach. Pierwszym z nich była Galeria Copernicus, a drugą parking przy Cinema City. Oba miejsca z powodu położonych tam… aptek! Ale gdzież tam! Na żaden się nie udało mi dostać… Tłumy ludzi, kolejki i szał na parkingach. Przepraszam bardzo, co będzie jutro!?!

Jutro spędzę miły dzień z moją żoną. Po prostu poświęcę jej czas i powiem jej, że ją kocham. Nie pierwszy raz zresztą, bo mówimy sobie to właściwie codziennie. Ale w Walentynki nie musimy sobie udowadniać niczego i z politowaniem popatrzymy na “szary tłum” pędzący za dowodami swojego uczucia… My pojedziemy na budowę, zjemy dobry obiad w domu (jak co dzień), wspólnie pójdziemy na spacer z psem i wypijemy wino. Nic niezwykłego? Wszystkim życzę takich niezwykłych dni, zwłaszcza w Walentynki. Pozostałym współczuję.

Dziennik budowy nr 9

Coraz bliżej końca budowy, a przynajmniej części wykończeniowej. Na zakończenie robót na zewnątrz będziemy musieli poczekać aż zima odpuści. Śnieg i mróz nie pozwalają zakończyć tynkowania i wylania tarasu, a także ogrodzenia i kostki brukowej w alejkach i dojazdach.

W środku za to idzie gorąco! Dosłownie i w przenośni. Ogrzewanie podłogowe sprawdza się nad wyraz dobrze, bo po wejściu jest bardzo ciepło. Celowo jest tak ustawione, żeby wszystko dosychało. A my właśnie dokładamy dodatkowe źródło ciepła, czyli DGP – Dystrybucję Gorącego Powietrza z kominka.

Kominek w fazie zabudowy

Kominek w fazie zabudowy

Kominek w fazie zabudowy 2

Kominek w fazie zabudowy 2

Jak widać realizujemy swój pomysł z kominkiem konsekwentnie i w tą sobotę będzie można w nim napalić. Przynajmniej na próbę. W tym tygodniu położona zostanie podłoga w salonie i pozostałych pokojach. Drzwi wewnętrzne już czekają, a my “pracujemy” nad paletą barw… Za dwa tygodnie finał! Poczekamy pewnie na kuchnię jeszcze tydzień i trzeba pakować kartony…

Szarość dnia codziennego z małymi przebłyskami

Dawno się nie pojawiałem, ale muszę się wytłumaczyć, że miałem ku temu powody. Stali czytelnicy wiedzą, że sporo wyzwań przede mną, więc najzwyczajniej czasu zabrakło. Jest też jeszcze jeden powód: chwilowy brak laptopa. Prozaiczny, a jakże uciążliwy… Dokładnie przez tydzień nie miałem osobistego laptopa, więc dostęp był trochę bardziej uciążliwy. Nie tłumaczę się bynajmniej zbytnio, bo telefon który posiadam wspomagał mnie dobrze, a stacjonarna “maszyna” w pracy nie jest tym samym, co “personal computer”! Podobnie w domu. Nie chciałem zabierać żonie jej laptopa, bo sam nie lubię, jak dotyka się moich rzeczy, a tym bardziej komputera…

Nadrabiam jednak, bo już jestem on-line. Kupiłem sobie dzisiaj Dell-a i nie będę się nim zbytnio chwalił, bo to zwykła maszyna do pracy, ale cieszy jak nigdy! Najważniejsze, że ma wreszcie Intela Core Duo na pokładzie zamiast AMD, którego miałem poprzednio i grzał się w moim HP niemiłosiernie. Dziarsko więc ponownie się loguję!

Sprzedać mieszkanie rzecz prosta

Zamieściliśmy ogłoszenie na dwóch bardzo znanych serwisach ogłoszeniowych. Następnego dnia mieliśmy zalew telefonów od pośredników. Praktycznie cały ubiegły tydzień przychodzili robić zdjęcia i spisywać umowy. W momentach kulminacyjnych bywało, że siedziało ich trzech na raz i tylko mijali się przy robieniu zdjęć. Nawet mnie naszła myśl, żeby jeździli jednym samochodem. Większość z nich i tak zna się prywatnie, bo albo ze sobą pracowali, albo takie sytuacje zdarzają im się zdecydowanie częściej.

Umieścili więc swoje zdjęcia na własnych portalach i innych serwisach, a nam pozostało czekać. Są też tacy pośrednicy, którzy jeszcze przez tydzień nie mieli na to czasu, ale mam wrażenie, że są w takim razie bardzo mizerni zawodowo i specjalnie się o to nie denerwuję. W końcu mają za to prowizję, a ja nie muszę ich motywować do pracy. Wiem, że sprzedamy nasze mieszkanie, bo cena jest bardzo realna, a pośrednicy zgodnie orzekli, że przy tak dobrym stanie, wykończeniu i stosunkowi do ceny nie powinno być kłopotu w ciągu miesiąca.

Po tygodniu od zakończenia akcji “pośrednik” pojawili się wczoraj pierwsi klienci. Zaskoczeni telefonem, że będą za 45 minut w biegu ogarnęliśmy mieszkanie. Okazuje się, że da się zrobić nawet niezły porządek w tym czasie. Młode małżeństwo spóźniło się parę minut, ale mam wrażenie, że nasze mieszkanie przypadło im do gustu. Może po kolejnych przejdzie mi to złudzenie…